Pfizer jak Eureko czy Prairie Mining? Polska znów mierzy się z miliardowym pozwem

Artykuły

Jak ustalił Rynek Zdrowia, przed sądem w Brukseli rusza właśnie merytoryczna faza procesu Pfizer kontra Polska o nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19. Stawka sięga 6 mld zł, a sprawa jest wyjątkowa: to nie arbitraż jak w sprawie Eureko czy Prairie Mining, lecz proces przed sądem w UE, którego wyrok może być szybko wykonalny w Polsce.

Jak ustalił Rynek Zdrowia, siostrzany portal WNP, przed sądem w Brukseli rusza merytoryczna faza procesu Pfizer kontra Polska. Amerykański koncern domaga się zapłaty za nieodebrane szczepionki przeciw COVID-19. Potencjalna wartość roszczeń sięga nawet 6 mld zł.

Choć formalnie jest to spór o realizację kontraktu pandemicznego, jego znaczenie wykracza daleko poza sektor ochrony zdrowia. Dla Polski to kolejny - po Turowie, Eureko czy Prairie Mining - test relacji państwa z międzynarodowym biznesem, instytucjami unijnymi i zagranicznymi forami rozstrzygania sporów.


AFERA PFIZER GATE. SPÓR INNY NIŻ WSZYSTKIE

„To nie jest „zwykły” proces o niewykonanie umowy - podkreśla adwokat Maciej Durbas, specjalista od sporów międzynarodowych z kancelarii KKG Legal. - Sprawa jest precedensowa zarówno ze względu na okoliczności zawarcia kontraktów, ich przedmiot jak i konstrukcję prawną sporu: prywatny koncern pozywa państwo przed sądem zagranicznym.”

Kontrakty na szczepionki były negocjowane przez Komisję Europejską w imieniu państw członkowskich, zapewne w warunkach skrajnej presji czasu i niepewności ze względu na nadzwyczajne zdarzenie, jakim była pandemia i chęć jak najszybszego zapewnienia dostaw szczepionek.

Jak przypomina Kamil Zawicki, partner zarządzający KKG Legal, dokumenty te miały charakter ramowy, a kluczowe postanowienia - w tym prawo właściwe i jurysdykcję - ustalono z góry. Wskazano prawo belgijskie i sądy w Brukseli.


NIE TYLKO POLSKA. ALE TERAZ TO MY JESTEŚMY W CENTRUM UWAGI

Choć Polska znalazła się dziś w centrum uwagi, nie była jedynym krajem, który zakwestionował skalę zamówień.

„Z dostępnych informacji wynika, że problemy z realizacją kontraktów miały także inne państwa. W większości przypadków spory zakończyły się na etapie negocjacji. Polska jest w wąskiej grupie krajów (obok Rumunii, Węgier, z którymi Pfizer nie osiągnął porozumienia - mówi prawnik.”

To właśnie brak ugody sprawił, że sprawa trafiła na wokandę belgijskiego sądu. Dlaczego jednak Polska została pozwana przed sądem zagranicznym?


IMMUNITET PAŃSTWA. DLACZEGO POLSKA ZNALAZŁA SIĘ PRZED ZAGRANICZNYM SĄDEM

Jak tłumaczą prawnicy, w prawie międzynarodowym obowiązuje zasada immunitetu jurysdykcyjnego państwa.

„Co do zasady państwa nie pozywa się przed sądami innych państw. Polska nie powinna być pozywana przed sądem innym niż polski, chyba że zachodzą wyjątki. Wszystko wskazuje na to, że Pfizer właśnie z takiego wyjątku skorzystał - wyjaśnia Maciej Durbas.”

Immunitet chroni państwo przede wszystkim w sferze działań władczych. Gdy jednak państwo zawiera umowy handlowe i działa jak uczestnik rynku, ochrona ta ulega ograniczeniu.

- Zakup szczepionek był realizowany na podstawie umów cywilnoprawnych. Dodatkowo państwa członkowskie, przystępując do kontraktów negocjowanych przez Komisję Europejską, zgodziły się na jurysdykcję sądów belgijskich - wskazuje prawnik.


KTO JEST POZWANY I KTO PONOSI RYZYKO FINANSOWE

Wciąż nie jest w pełni jasne, jaka dokładnie konstrukcja formalna została przyjęta w pozwie.

- Z publicznie dostępnych informacji nie wynika, czy pozwanym jest wprost Rzeczpospolita Polska, czy konkretna instytucja - np. Ministerstwo Zdrowia lub Agencja Rezerw Materiałowych - mówi Kamil Zawicki. - Procesowo musi istnieć tzw. statio fisci, ale niezależnie od tej konstrukcji ewentualna odpowiedzialność obciąży Skarb Państwa.

Z punktu widzenia finansów publicznych oznacza to jedno: w razie przegranej rachunek i tak zapłaci państwo.


TURÓW POKAZAŁ, ŻE SPÓR PRAWNY MOŻE STAĆ SIĘ PROBLEMEM GOSPODARCZYM

W tym miejscu warto przytoczyć, że tzw. Pfizer gate nie jest pierwszą sprawą, w której Polska znalazła się po stronie pozwanej. Jednym z głośniejszych przypadków był konflikt wokół kopalni Turów - choć formalnie były to zupełnie różne postępowania.

W przypadku Turowa Czechy pozwały Polskę przed Trybunałem Sprawiedliwości UE, zarzucając naruszenie prawa unijnego w związku z przedłużeniem koncesji na wydobycie węgla brunatnego. Spór miał charakter międzypaństwowy, a jego osią były kwestie środowiskowe i proceduralne.

Dla Polski kluczowe okazały się jednak konsekwencje finansowe i reputacyjne. TSUE zastosował środek tymczasowy, nakazując wstrzymanie wydobycia, a następnie nałożył na Polskę karę finansową za niewykonanie postanowienia. Ostatecznie spór zakończył się ugodą polityczną, ale dopiero po miesiącach napięć, presji i realnych kosztów.


PRAIRIE MINING. ARBITRAŻ INWESTYCYJNY I ROSZCZENIA PRYWATNEGO INWESTORA

Inny charakter miała sprawa Prairie Mining, obecnie działająca pod nazwą GreenX, dotycząca australijsko-brytyjskiego inwestora planującego w Polsce projekty górnicze Jan Karski i Dębieńsko. Po zablokowaniu inwestycji Prairie Mining pozwała Polskę w międzynarodowym arbitrażu inwestycyjnym, opierając się na dwustronnych umowach o ochronie inwestycji (BIT).

Inwestor zarzucał państwu m.in. pośrednie wywłaszczenie, brak stabilności regulacyjnej oraz naruszenie standardów ochrony inwestycji, domagając się wielomiliardowego odszkodowania. Postępowanie miało charakter poufny - co jest standardem w arbitrażu - a Polska kwestionowała zarówno zasadność roszczeń, jak i jurysdykcję trybunału.

W tej sprawie na początku stycznia zapadł kolejny w długiej historii tego sporu wyrok, tym razem sądu w Singapurze. Polsce nie udało się podważyć wyroku arbitrażowego, który zasądzał odszkodowanie dla inwestora. W tym przypadku kwota ta może sięgnąć 1,3 mld zł.


EUREKO, CZYLI PRZYKŁAD, W KTÓRYM UGODA ROZWIĄZAŁA SPRAWĘ

Jeszcze bardziej symboliczna pozostaje sprawa Eureko, jeden z najgłośniejszych arbitraży w historii III RP. Holenderski inwestor pozwał Polskę, zarzucając naruszenie umowy prywatyzacyjnej PZU i niewywiązanie się z zobowiązań państwa.

Spór toczył się na podstawie umowy o ochronie inwestycji między Polską a Holandią (BIT), a potencjalne roszczenia sięgały nawet 35 mld zł. Ostatecznie sprawa zakończyła się ugodą w 2009 roku, w ramach której Polska odzyskała kontrolę nad PZU, a roszczenia inwestora wygaszono i spłacono.

„Eureko pokazało, że przy wysokim ryzyku finansowym i reputacyjnym państwo może uznać ugodę za racjonalniejsze rozwiązanie niż dalszy spór - przypominają prawnicy.”


PFIZER NA TLE ARBITRAŻY. PODOBIEŃSTWA I RÓŻNICE

Na tle Prairie Mining i Eureko spór z Pfizerem ma inną konstrukcję prawną. Nie jest to arbitraż inwestycyjny, lecz proces przed sądem powszechnym państwa członkowskiego UE. Sprawa przejdzie zapewne przez wszystkie instancje sądowe, łącznie z belgijskim najwyższym Sądem Kasacyjnym.

- To kluczowa różnica. W Unii Europejskiej obowiązuje system niemal automatycznego uznawania i wykonywania orzeczeń sądowych. Ewentualny wyrok z Brukseli może być więc szybciej i bezpośrednio wykonalny w Polsce niż orzeczenie trybunału arbitrażowego. Natomiast można bronić się przed wykonaniem wyroków tylko w kilku przypadkach, między innymi gdyby było to oczywiście sprzeczne z porządkiem publicznym danego kraju - podkreśla Maciej Durbas.

„Z tej perspektywy spór z Pfizerem może być dla państwa bardziej bezpośrednio ryzykowny niż klasyczny arbitraż.”


LINIA OBRONY I PYTANIE O REALNĄ SZKODĘ

Polska opiera obronę m.in. na argumencie siły wyższej - pandemii i jej skutków - oraz na kwestionowaniu realnej szkody po stronie Pfizera.

Jak wskazał w rozmowie z portalem rynekzdrowia.pl prof. Robert Grzeszczak z Uniwersytetu Warszawskiego, w tego typu sporze ciężar dowodu spoczywa na powodzie.

- Firma musi wykazać nie tylko niewykonanie umowy, ale rzeczywisty rozmiar szkody, w tym ewentualne utracone korzyści - podkreśla prawnik. - Te nie mogą być hipotetyczne.


UGODA CZY WYROK? STAWKA WYKRACZA POZA 6 MLD ZŁ

Choć sprawa wchodzi w fazę merytoryczną, prawnicy nie wykluczają scenariusza ugodowego.

„W polskim systemie prawnym istnieją dziś wyraźne podstawy do zawierania ugód przez podmioty publiczne, jeśli jest to korzystniejsze niż ryzyko przegranej w procesie - przypomina Kamil Zawicki, wskazując na przepisy ustawy o finansach publicznych.”

Jakie rozstrzygnięcie zapadnie w Brukseli i czy strony zdecydują się na kompromis, okaże się w kolejnych miesiącach. Jedno jest pewne: to jedna z najważniejszych i najbardziej złożonych spraw gospodarczo-prawnych, z jakimi mierzy się dziś Polska.




Opracowała: Aleksandra Helbin

Pierwotnie tekst ukazał się wnp, 21.01.2026

Nasza strona przetwarza informacje zawarte w plikach cookies, dzięki którym nasz serwis może działać lepiej, a także w celach statystycznych. Kliknij Zgadzam się, by wyrazić zgodę. Jeśli odmówisz, wykorzystamy tylko niezbędne cookies. W celu ustawienia preferencji przejdź do ustawień.